
...czyli jak zostaliśmy (prawie) pacjentami
W zeszłym tygodniu wydarzyło się u nas coś, co spokojnie można nazwać „lekcją z dreszczykiem” — choć bez obaw, nikt naprawdę nie ucierpiał. Po raz kolejny odwiedziła nas mama naszego ucznia, pani Anna Rajca, która na co dzień pracuje jako ratownik medyczny. I trzeba przyznać: potrafi zamienić zwykłe zajęcia w prawdziwą akcję ratunkową!
Tym razem, realizując podstawę programową, wspólnie zgłębialiśmy tajniki opatrywania ran i zabezpieczania urazów, jakie mogą powstać podczas różnych wypadków. Teoria teorią, ale największą frajdę (i lekkie zdziwienie) wzbudziła część praktyczna. Każdy mógł poczuć się jak pacjent — opatrunki pojawiły się na rękach, nogach, a nawet… głowie. Najlepszym przykładem był Krzysztof, który w swojej roli wyglądał tak przekonująco, że aż chcieliśmy zapytać, czy potrzebna jest karetka!
Dowiedzieliśmy się również, jak postępować w przypadku oparzeń, co — miejmy nadzieję — przyda się tylko w teorii, ale warto być przygotowanym na każdą sytuację.
Spotkanie było nie tylko pouczające, ale też pełne śmiechu i dobrej energii. Serdecznie dziękujemy pani Annie za kolejną wizytę i już nie możemy się doczekać następnej!
A teraz zapraszamy do obejrzenia filmiku — spokojnie, to tylko opatrunki. Rannych brak!